Słuchaj mp3 Słuchaj nas Teraz gramy
Radio Emiter, Akademik Zaścianek, ul. Mikołajczyka, Opole





W czwartkowej audycji Płyta Główna będzie prezentowana jedna płyta, która się ostatnio ukazała. Piosenek z tego krążka będziecie mogli słuchać przez siedem dni, aż do kolejnego czwartku. W specjalnej zakładce Płyta Główna co tydzień znajdziecie, krótki opis albumu.



Nickelback - “Here and Now”

Po trzech latach oczekiwania na rynku pojawił się siódmy studyjny album zespołu Nickelback zatytułowany Here and Now. Promowały go dwa single: „Bottoms Up” i „When We Stand Together”. Ten drugi to rockowa ballada, o której można przeczytać, że zrobiona specjalnie pod stacje radiowe, w których faktycznie często gości. Na płycie nie brakuje energicznych, mocnych rockowych kawałków, jak np. „This Means War”, „Midnight Queen” czy utwór promujący wydawnictwo. Nickelback w wyjątkowo dobry sposób potrafi połączyć rockowe brzmienia z romantyzmem, co możemy usłyszeć choćby w „Lullaby” i „Trying Not to Love You”. Porównując nową płytę do poprzednich dokonań grupy można zauważyć, że kręcą się wokół tego samego, co oznacza, że nie zaskakują, ale też nie rozczarowują. Kupując krążek wiemy czego się spodziewać, a 11 kawałków nowego materiału trwającego 40 minut w sklepie będzie nas kosztować ok. 55 zł. Z pewnością jest to pozycja rockowa, której warto posłuchać.



Snow Patrol – “Fallen Empires”

Szkocko-irlandzka formacja Snow Patrol wydała swój szósty studyjny album. „Fallen Empires” to kawałek porządnej rockowej muzyki, której możemy słuchać przez prawie godzinę. Na krążku znajdują się, zarówno wolniejsze utwory, jak np. „The Garden Rules”, jak i takie o typowo rockowym brzmieniu np. singiel „Called Out In the Dark”. Krążek stylistycznie podobny do poprzednich dokonań grupy. Oceniany jak dobry przez branżowe magazyny (np. The Guardian, The Independent). Nie brakuje tu ciekawych tekstów i niepowtarzalnego głosu Garego Lightbody. Warto zwrócić na niego uwagę.



Coldplay – “Mylo Xyloto”

Najbardziej oczekiwana płyta w rockowym świecie w roku 2011 to „Mylo Xyloto” grupy Coldplay, której przedstawiać nie trzeba. Tytuł nie ma zupełnie żadnego znaczenie, to tylko zlepek liter, który ma fajnie brzmieć. Dwa utwory promowały to wydawnictwo. Pierwszy to “Every Teardrop Is a Waterfall”, a drugi to „Paradise”. Mimo świetnych wyników sprzedażowych, zarówno krytycy, jak i słuchacze oceniają krążek średnio. Główne zarzuty pod jego adresem to banalne teksty, nuda (wystarczy posłuchać „Us Against the World” lub U.F.O.), a także popowość i komercyjność, co zdaje się potwierdzać duet z Rihanną w piosence „Princess of China”. Płyta nienajgorsza, ale też nie jest to arcydzieło.



Artrosis – “Imago”

Zespół Artrosis grający gotycko-metalową muzyką z elementami elektroniki po pięciu latach wydał swój siódmy studyjny album „Imago”. Rok wcześniej cały skład zespołu, oprócz wokalistki, zmienił się. Powrócił po 6 latach Maciej Niedzielski, klawiszowiec, dołączył też nowy gitarzysta i perkusista. Utwór „Nie Tamta Już” to pierwszy singiel z tej płyty. Bardzo elektroniczny, wręcz drapieżny. Po nim możemy się spodziewać mocniejszego grania na płycie, ale niestety tak nie jest. Kolejne kompozycje są stonowane i momentami przydługie, jak np. „Za Wszystko Nic” czy „Tysiąc Prawd”. Osoby lubiące spokojne piosenki znajdą tu coś dla siebie. Warto dodać, że momentami płyta zalatuje kiczem, wystarczy posłuchać „Moje Niebo” czy „Już Tylko Śnij”. W dorobku Artrosis znajdują się o wiele lepsze płyty niż „Imago”.



Florence and the Machine - “Ceremonials”

Od wydania debiutanckiej płyty minęły dwa lata, a na rynku pojawia się drugi krążek Florence and the Machine zatytułowany „Ceremonials”. Album promują dwa single: „What the Water Gave Me” zainspirowany twórczością Virginii Woolf i „Shake it Out” podobno napisany na ogromnym kacu Florence Welch. Na płycie nie brakuje niebanalnych tekstów, popisów wokalnych i wyjątkowych kompozycji muzycznych. Stylistycznie podobna do „Lungs”, poprzedniczki z 2009 roku, wpada w ucho. Choć niektóre utwory mogą się trochę dłużyć, bo średni czas trwania to 4:30. „Ceremonials” to z całą pewnością dawką energicznej muzyki połączona z nietuzinkowym wokalem.



Coma - bez tytułu

Polski zespół rockowy Coma wraca z kolejnym studyjnym albumem, na którym znalazło się 12 premierowych utworów. Album nie został zatytułowany przez grupę, ale ze względu na czerwoną okładkę przedstawiającą pokój, w którego rogu stoi 5 czarnych postaci, nazywa się go „Czerwonym Albumem”. Muzycy twierdzą, że nowe dzieło jest inne niż poprzednie dokonania, ale jednocześnie mocno spokrewnione z tym co robili do tej pory. Fani ostrego rockowego grania z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Wiele utworów zapewni dobrą zabawę podczas koncertów. Nie brakuje niebanalnych i szczerych tekstów Piotra Roguckiego np. w utworach Angela, Deszczowa Piosenka czy Gwiazdozbiory, który mówi o tym co widzimy na co dzień w telewizji, plotkarskich serwisach czy tabloidach. Nowa płyta Comy wpada w ucho i nie można jej odmówić rockowego klimatu.



Red Hot Chili Peppers - “I’m with you”

Pięć lat minęło od wydania dwupłytowego albumu z 28 premierowymi kawałkami, który otrzymał świetne oceny i sprzedał się w nakładzie 7 mln egzemplarzy. Mowa oczywiście o „Stadium Arcadium”. Teraz Red Hot Chili Peppers powracają z 14 utworami na płycie zatytułowanej „I’m with you”. Co nas czeka? Godzina muzyki w starym stylu. Wiele kawałków jest utrzymanych w wesołym i wręcz tanecznym klimacie. Jednak możemy tam znaleźć piosenki smutniejsze tj. „Brendan’s Death Song”. Poświęcona pamięci Brendana Mullena, przyjaciela zespołu, który zmarł na zawał w pierwszy dzień prób nagrywania nowego materiału. Nie brakuje tu także chwytliwych refrenów i ciekawych linii melodyjnych. Choć niektóre piosenki mogą się dłużyć, a w głowie najbardziej zostaje singiel „The Adventures of Rain Dance Maggie” to warto posłuchać albumu.



Nosowska - “8”

W pierwszy dzień jesieni swoją premierę miał szósty solowy album Katarzyny Nosowskiej – „8”. Tytuł taki, a nie inny głównie z braku pomysłu, a dodatkowo cyfra 8 wizualnie przypadła wokalistce do gustu. Singiel promujący „Nomada” ukazał się miesiąc wcześniej i zapowiadał nam spokojny i wręcz liryczny album. Taki właśnie jest cały krążek. W porównaniu z nowatorską i bardzo eksperymentalną płytą „Unisexblues” jest zupełnie inny. Z pewnością spodoba się amatorom „Osieckiej”. W wyjątkowe kompozycje muzyczne genialnie wpisują się teksty napisane przez Nosowską, które jak sam twierdzi zawsze są bardzo osobiste i mogą powiedzieć o niej więcej niż wywiady. Choć wokalistka w zasadzie nie zabiera głosu w sprawie polski czy też polityki, na „8” znalazł się utwór zatytułowany „Polska”, które jest najkrótszym utworem na płycie, ale także jest dowodem na to, że myśli o kraju.



Ścigani - “Spiritus Movens”
Spiritus Movens zespołu Ścigani ukazało się na rynku w marcu tego roku. Album promuje singiel „Ełyła” i miał on być zapowiedzią tego co czeka nas podczas słuchania nowego krążka. Zapowiadano powrót do złotych czasów rocka, alt 60 i 70. Okraju się, że płyta daleka jest od zapowiedzi, a najbardziej rockowym numerem jest właśnie „Ełyła” reszta utworów to popowo rockowe kompozycje. Płyta niestety odrobinę rozczarowuje. Brakuje tu utworów które zapadają w pamięć i chcę się do nich wracać. Choć muzyki na krążku słucha się bardzo przyjemnie to zupełnie niezauważalnie przemija ostatnia piosnka. Po pierwszym przesłuchaniu wyróżnia się utwór „Doceniać chwilę”, który wg mnie jest najlepsza kompozycja na płycie, zaraz po promującym płytę singlu. Jest to trzeci album zespołu, niestety mimo iż czuć wielki potencjał w grupie ciągle czekamy na naprawdę dobrą płytą na miarę ich możliwości. Mocną stroną ściganych są koncerty na których panowie dają z siebie wszystko, a utwory grane na żywo brzmią znacznie lepiej. Oczywiście zachęcam do zapoznania się z tą płytą i wyrobienia sobie własnej opinii o krążku. Osobiście, życzę zespołowi sukcesów i czekam na kolejna płytę z nadzieją, że będzie to ta przełomowa w ich karierze.




Within Temptation - “The Unforgiving”

Najnowsza płyta holenderskiej grupy Within Temptation, ukazała się w marcu 2011 roku. Album nosi tytuł “The Unforgiving” i jest częścią projektu ramach którego wchodzą komiksy i filmy.
Autorem komiksów jest Steven O’Connell, natomiast za rysunki odpowiada Romanao Molenaar. Cała seria ma się zamknąć w sześciu odcinkach, jak dotąd ukazał się jeden. Podobno Sharon i Robert od dziecka uwielbiali komiksy, więc praca nad tym projektem dała im dużo przyjemności i zabawy. Teksty są uzupełnieniem scenariusza, natomiast muzyka tworzy ścieżkę dźwiękową projektu. Sam album został entuzjastycznie przyjęty zarówno przez fanów jak i krytyków. Słychać głosy, że zespól nareszcie znalazł swoje miejsce na scenie muzycznej. Płyta jest tak zwanym albumem koncepcyjnym i każdy utwór tworzy tu pewną opowieść. Album jest ciekawą propozycją dla miłośników muzyki rockowej.



Piotr Rogucki „Loki- Wizja Dźwięku”

To debiutancki solowy projekt Piotra Roguckiego, wokalisty znanego doskonale przez fanów muzyki rockowej z zespołu Coma. Na krążku znalazło się piętnaście kompozycji skomponowanych przez muzyka. Brzmienie płyty jest rockowe, jednak nie pozbawione melodii. Nowatorskie kompozycje, gdzie usłyszymy sporo eksperymentowania z dźwiękami mogą być wymagające dla słuchaczy. Nie jest to płyta łatwa w odbiorze, oczekuje zaangażowania i skupienia zarówno na warstwie tekstowej jak i muzycznej.
Rogucki mówi o tej płycie, że ””Loki – wizja dźwięku” jest zapisem ścieżki dźwiękowej do filmu muzycznego, który nie powstał”.
Premiera wydawnictwa maiła miejsce w pierwszy dzień wiosny 21 marca 2011r. Planowana jest trasa koncertowa promująca album, niestety Rogucki nie zawita do Opola, ale w kwietniu odwiedzi z koncertem Wrocław.






Sorry Boys „Hard Working Classes”

Debiutancka płyta zespołu Sorry Boys jest powiewem świeżości na polskim rynku. W naszym kraju dotąd nikt nie nagrywał takiej muzyki. Brzmienie krążka ma w sobie mieszankę alternatywnego rocka, orientalnych dziwięków oraz wyjątkowego głosu wokalistki. To wszystko składa się na niepowtarzalność tego materiału. Zespół zbierał nagrody jeszcze przed nagraniem debiutanckiej płyty. W 2009 r., decyzją kapituły Polskiej Akademii Muzycznej w Londynie (PAM London), Sorry Boys otrzymali nagrodę „Największa Nadzieja 2009” w ramach PAM London Awards. Na krążku znajduje się 10 utworów tworzących spójną całość, płyta po przesłuchaniu pozostawia niedosyt i jest to świetna rekomendacja. Ma się ochotę do niej wracać. Muzyka stworzona przez zespół zabiera nas w wyjątkową podróż do świata dźwięków, które raz są pełne niepokoju, a innym razem delikatne i spokojne. Album nie nudzi się po wielokrotnym przesłuchaniu. Grupa 12 marca odwiedzi Opole i zagra przed koncertem zespołu Hey, w Narodowym Centrum Polskiej Piosenki.



Black Label Society - “Order of the black”

To już ósmy krążek zespołu Black Label Society i genialnego gitarzysty Zakka Wylde’a. Album zatytułowany „Order of the blac” jest ciężki i nowoczesny. Na płycie co oczywiste słychać ostre zdecydowane riffy gitar ale nie zabrakło też ballad o charakterystycznym dla zespołu, wyjątkowym brzmieniu.
Zakka Wilde uznawany jest za gitarzystę genialnego i wyjątkowego speca w swojej dziedzinie. Jako jedyny ze współczesnych gitarzystów posiada wzmacniacz Marshalla sygnowany własnym nazwiskiem, wcześniej taki zaszczyt spotkał tylko Jimiego Hendrixa. Nowa płyta zespołu jest bardziej udanym krążkiem od poprzedniego albumu „Shot to hell” z 2006 roku. Fani mocnych dźwięków nie powinni być rozczarowani. Sam Zakk twierdzi, że to najlepsza płyta i „najseksowniejsza” z dotychczasowych dokonań grupy. Album jest zaskakujący i bark w nim oczywistych schematów. Polecam z czystym sumieniem.




Mikromiusic “Sova”

W październiku zeszłego roku pojawił się trzeci studyjny album grupy Mikromiusic „Sova”, płyta sygnowana jest szyldem agencji wydawniczej Adapter, założonej przez Katarzynę Groniec oraz jej wieloletnią managerkę Magdaleną Falkowską. Nowe wydawnictwo zespołu jest spójne, świeże i pełne dobrej energii. Płyta zawiera 11 autorskich utworów do nagrania których zaproszono wielu gości. Podczas nagrań studyjnych zespół pozwolił sobie na dowolność w aranżacjach, zostawiając miejsce na improwizacje, dzięki czemu słychać koncertową energie grupy. Jak twierdzą sami autorzy płyta właściwie została nagrana w przeciągu czterech dni.
Mikromuisc to wyjątkowy zespół w Polsce, dzięki niepowtarzalnej barwie głosu Natalii Grosiak i połączeniu trip hopowo jazzowych brzmień. Zespół tym albumem zapewnia sobie ugruntowaną pozycje na polskiej scenie muzycznej. „Sova” jest bardzo dobrym albumem z niebanalnymi testami. Marek Niedźwiecki powiedział o płycie: „Grupa Mikromusic jest zupełnie inna, niż cała nasza krajowa scena muzyczna. I tak niech zostanie, proszę! Podoba mi się przestrzeń muzyczna, realizacja dźwięku, teksty. Od lat jestem zakochany w głosie Natalii i to się nie zmienia. „Sova” to piękna podróż…”. Polecam z czystym sumieniem.





środa, 05.01.2011 StarGuarMuffin - “Szanuj”

Najnowszą Płytą Główną, jest debiutancki album brzeskiej formacji StarGuardMuffin, zwycięzcy Rock-Time 2009. Wokalistą zespołu jest Kamil Bednarek, który dzięki występowi w programie „Mam Talent”, został okrzyknięty największym odkryciem 2010 roku.
Płyta tydzień po swojej premierze znalazła się na Ogólnopolskiej Liście Sprzedaży na 13 miejscu.
W grudniu zeszłego roku, zespół otrzymał Złotą Płytę za swój debiutancki album i ciągle utrzymuje się w czołówce najlepiej sprzedających się płyt w Polsce.
Znajdziemy na niej dźwięki raggae, roots z domieszką dancehall. Utworu grupy sprawdzają się zarówno na dużych koncertach jak i w bardziej kameralnych okolicznościach.
Album zawiera jedenaście autorskich kompozycji oraz dwa covery, „Tears In Heaven” Erica Claptona oraz „I” Kurta Nilsena. Producentem tego wydawnictwa jest Szymon Folwarczny, wcześniej współpracujący z Noviką i Brodką.
Muzyka zespołu przyjemnie buja i nie pozwala spokojnie usiedzieć w miejscu. Polecam ją również tym, którzy nie przepadają za dźwiękami raggae, po przesłuchaniu tego albumu z pewnością zmienią zdanie.

środa, 8.12.2010 HooDoo Band - “HooDoo Band”


To podwójny album prezentujący koktajl rythm ‘n’ bluesa, funku, soulu i jazzu. Jest to świrze brzmienie na polskim rynku muzycznym. Zespół został stworzony sześć lat temu, przez doświadczonych muzyków. W 2007 roku zostali okrzyknięci „Odkryciem Roku” i docenieni przez czytelników czasopisma „Twój blues”, którzy umieścili ich w zestawieniu „Blues Top 2007”. Na debiutancki album trzeba było czekać sześć lat. Wydawnictwo składa się z dwóch płyt na jednej znajduje się dziesięć utworów studyjnych, na drugim krążku znajdziemy koncert zarejestrowany w studiu im. Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce.
Album promuje utwór „I can’t stand it” nagrany z współpracująca z zespołem Alicją Janosz, która prywatnie jest żoną wokalisty i frontmana zespołu.
Warto wspomnieć, że album w maju otrzymał status złotej płyty!



środa, 24.11.2010 Dżem - “Muza”

Po długiej przerwie i trudnych chwilach, zespół Dżem powraca z nowym materiałem, nagranym podczas wiosny tego roku w studiu Polskiego Radia w Katowicach. Album zatytułowany „Muza” jest kompilacją rocka, bluesa, a nawet reggae. Znajdziemy tu rozbudowane ballady i bujające, żywe, dobrze znane z wcześniejszych dokonań grupy brzmienia. Płyta zawiera 12 utworów. Na uwagę zasługuje szczególnie numer 2 zatytułowany „Partyzant” Bardzo dobra bolusowo rockowa ballada, zapowiada się na największy hit tej płyty, która nie zawiera przebojów, takich jak „Do kołyski” czy „W drodze do nieba” z poprzedniego wydawnictwa. Warto zwrócić też uwagę na „Nie patrz tak na mnie”. Utwór napisany z przymrużeniem oka, już od pierwszych dźwięków zachęca do „tupania nóżką” w rytm wyśpiewywanych słów.
Płyta zyskuje po kilkukrotnym przesłuchaniu. Mówi się, że to domena dobrych albumów. Zachęcam do przesłuchania najnowszego wydawnictwa Dżemu i przekonania się, że zespół jest cały czas w dobrej formie!


środa, 17.11.2010r Perfect “xxx”



Polska legenda rocka po sześciu latach wydała nowy krążek, dokładnie wpisujący się w stylistykę zespołu. Z albumu zadowoleni powinni być wierni fani grupy. Płyta nie zaskakuje, ale też nie zachwyca. Znajdziemy na niej jedenaście poprawnych utworów, klasyczne ballady i parę rock & rollowych kompozycji. Na uwagę zasługuję “Miętowy smak dobrych dni” oraz “Nie pytaj”. Płyta ma bardzo oszczędną okładkę i tytuł. Nie znajdziemy też na niej za wiele świerzych dźwięków. Nowego Perfectu jednak bardzo dobrze się słucha i czuć, że zespół grając ze sobą już od trzydziestu lat, zdobył swoją markę, której dzielnie broni. I tym razem mamy tu dawkę Perfect’owego grania!







środa, 10.11.2010r Skunk Anansie “Wonderlust”



Nowy krążek, który ukazał się we wrześniu tego roku jest powrotem po prawie dziewięciu latach milczenia. Płyta brzmi bardzo świeżo i oryginalnie za sprawą wyjątkowego i charakterystycznego głosu Skin. Na płycie znajdziemy świetne rockowe ballady jak i utwory o brudnym ostrzejszym zabarwieniu. Zespół powrócił w bardzo dobrym stylu, prezentując zróżnicowany, ciekawy album, przypominający fanom formacji ich początkowe brzmienie. Utwory zamieszczone na płycie to kompilacja wszystkiego co najlepsze w zespole Skunks Anansie. Wybuchowa mieszanka czasem ostrego, innym razem miękkiego i spokojnego głosu Skin z rockowymi riffami. Płyta godna polecenia!





środa, 03.11.2010r Grzegorz Turnau “Fabryka klamek”


Najnowsza płyta Grzegorza Turnaua miała swoją premierę 2 listopada. Album wydało Mystic Production, wytwórnia wydająca płyty takim artystom jak Behemot, Gaba Kulka czy Lunatic Soul. Materiał nagrany został w studiu Zbigniewa Preisnera, a jej producentem jest Leszek Kamiński, który jest w spół odpowiedzialny za największe sukcesy Edyty Bartosiewicz. Płyta to nadal poezja śpiewana, przedstawiona w wyjątkowym charakterystycznym klimacie Turnaua. Piękne teksty okraszone przyjemną muzyką. Płytę promuje utwór “Na plażach Zanzibaru” wykonany w duecie z Sebastianem Karpielem-Bułecką z Zakopower. Kompozycja brzmi świeżo i ciekawie dzięki połączeniom wschodnich dźwięków z muzyką typową dla Grzegorza Turnaua. Płyta godna polecenia dla tych, którzy kochaja poezje i muzykę.



środa, 27.10.2010r Lunatic Soul “White Album”

25 października miała swoją premierę, długo wyczekiwana druga płyta projektu Lunatic Soul. Po dwóch latach pojawił się „White album” krążek jest w całości stworzony przez Mariusza Dudę, czyli na co dzień wokalistę i basistę zespołu Riverside. Płyta jest drugą częścią opowieści zawartej na pierwszym albumie, są tu analogie jednak brak narzucających się powtórek czy konkretnych schematów. Podobieństwem jest tu choćby okładka, która różni się od poprzedniej jedynie kolorem tła, które oczywiście jest białe. Jest to muzyka progresywna, eksperymentalna nieco metafizyczna i świetna na jesienne dni. Zamierzaniem autora było aby podczas słuchania, muzyka kojarzyła się z kolorem białym i to jak dla mnie zostało osiągnięte.
Płyta nie zawiodła i dorównuje poprzedniemu bardzo dobremu albumowi.
Polecam fanom progresywnych dźwięków.




środa, 20.10.2010r Kings Of Leon „Come Around Sundown”

Pojawił się nowy album amerykańskiej grupy, nazywanej godnym następcą największych gwiazd jak U2 czy Radiohead. Sam Eddie Vedder, uważa, że jest to jeden z najlepszych zespołów rockowych na rynku, wróżąc im jeszcze większą karierę. Nowa płyta była dużym wyzwaniem, po przynoszącej grupie ogromny sukces „Only by the night”. Nowy krążek wydaje się być kontynuacja rozpoczętej na poprzednim albumie drogi. Pojawiają się jednak obawy czy zespól z nowym materiałem, udźwignie popularność poprzedniego. Znajdziemy tu mimo wszystko dobre kompozycje nie pozbawione pięknych melodii i emocjonalnych tekstów, choć może brakować przebojów na miarę „Sex on fire” czy „Use Somebody”. Na krążku znalazł się czas na spokojne osobiste utwory, jak i te które powinny świetnie sprawdzić się na koncertach z wielotysięczną widownią. Osobiście uważam, że na żywo muzyka zespołu Kings Of Leon sprawdza się znakomicie. Krążek promuje singiel „Radioaktive”, który z każdym przesłuchaniem wydaję się lepszy. Zwróciłam uwagę na utwór „No Money”, który jest jednym z tych, które porwą widownie na koncertach, „Pyro”, który posiada bardzo emocjonalny tekst, oraz „Back Down South” o bardzo amerykańskim lekko countrowym brzmieniu. Dotychczasowi fani grupy nie powinni być zawiedzeni nowym wydawnictwem „Come Around Sundown”.






środa, 13.10.2010r Robert Plant “Band Of Joy”


- Chciałem przekazać moją osobowość poprzez piosenki autorstwa innych. Kopnąć drzwi, uchylając je lekko; rozewrzeć je biodrami - mówi sam Robert Plant o swojej najnowszej dziewiątej, solowej płycie, która premierę miała we wrześniu tego roku. Były wokalista kultowego Led Zeppelin, pokusił się o płyta prawię w całości składającą się z piosenek innych artystów, które wykonywane były 40, 50 lat temu. Nowe aranżacje, nie starzejący się charakterystyczny głos Planta, tworzą wyjątkowy i mimo wszystko, spójny klimat. Po pierwszym przesłuchaniu albumu, moją ulubionym utworem stał się „Monkey”, wykonany z Patty Griffin, która nadaje swoim przepięknym głosem, piosence wyjątkowy metafizyczny wręcz wyraz. Bardzo rock&rollowy utwór “You Can’t Buy My Love” czy “Angel Dance” utwór promujący projekt, to piosenki, które świetnie brzmią w duecie z głosem Roberta Planta. Na płycie usłyszymy banjo, mandolina czy gitarę hawajską, żywe instrumenty, które częściej pokrywa kurz na strychach, niż goszczą na salach koncertowych. To wszystko oddaję klimat tych zapomnianych piosenek, odświeżonych dziś przez duet Plant i Miller, producenta płyty. Wojciech Mann napisał, że ta płyta jest nawiązaniem do korzeni i chyba to słowo najlepiej ją charakteryzuje.

Studenckie Studio Radiowe Emiter | Wszystkie prawa zastrzezone | email: biuro@radioemiter.pl
stat4u